20 września

Moje urodziny. Akurat dzisiaj Bartek Matoga (założyciel CHI Południe) pisze do mnie wiadomość na Facebooku z propozycją wystąpienia na pierwszym w historii WUD Kraków. Będąc w dobrym nastroju, wynikającym z przeczytania właśnie kilkudziesięciu życzeń na swoim wallu, nie zastanawiam się zbytnio i entuzjastycznie zgadzam. Zawsze to nowe doświadczenie, a i treść wystąpienia wydaje się oczywista – tematem przewodnim są „systemy finansowe”, a ja uwieeeelbiam przeprowadzać badania dla banków! W końcu mam na koncie już 12 takich projektów. Więc wszystko ładnie się składa, +10 do Happiness :)

24 września

Pierwszy dzień w pracy po powrocie z urlopu. Wiadomo, humor nadal dopisuje, więc chwalę się zaproszeniem. Team K2 UX z aprobatą kiwa głowami, tylko szef psuje moją chwilę swoim „mnie też zaprosili”… Ale nic to, szybko przełykam smak goryczy ;) i już za chwilę cieszymy się wspólnym wyjazdem – w końcu w stadzie zawsze raźniej :) Szybko też ustalamy, że zamierzamy mówić o zupełnie innych rzeczach, więc odpada przynajmniej jeden z czynników ryzyka, mogących skutkować zanudzeniem słuchaczy.

Do konferencji jeszcze mnóstwo czasu, więc na razie nic nie robię. W międzyczasie luźno korespondujemy z Bartkiem, który co i rusz podrzuca łakome kąski – a to lista prelegentów, a to tytuły wystąpień, a to miejsce konferencji. I tak mijają 3 tygodnie.

15 października

Za miesiąc konferencja. A ja nie tyle, że nie mam ani jednego slajdu – ja nawet nie zaczęłam o nich myśleć! Zaczynam powoli czuć presję czasu. Tym bardziej, że tydzień wcześniej czeka mnie jeszcze debiut w roli wykładowcy na studiach podyplomowych UX Design (gdzie mam mówić przez 5h, więc trzeba przygotować duuużo slajdów). Aby zminimalizować poczucie nieprzygotowania do konferencji, tworzę dokument, w którym wypisuję 6 bankowych projektów badawczych K2 i określam jakie były wyzwania, co było ciekawego, jak je przeprowadziliśmy i co nam dały. To dodaje mi trochę otuchy, więc znowu odkładam temat na jakiś czas.

27 października

Odzywa się Bartek i daje mi kilka dni na ostateczne wymyślenie tematu i napisanie abstraktu. Pora więc sprecyzować co dokładnie powiem. Zastanawiam się jak to ugryźć, konsultuję z zespołem i dochodzę do wniosku, że najciekawsze będzie przedstawienie po prostu 3-4 case studies. Nie wiem jeszcze, o których z 6 do wyboru będę mogła opowiedzieć, więc piszę zawiły abstrakt do późnych godzin nocnych i wysyłam go, a jakże, 5 minut przed deadline’m. Zresztą następnego dnia i tak już mi się nie podoba – norma :)

Kolejne 3 tygodnie to przygotowywanie wykładów, promowanie WUD na Pradze, organizowanie urodzin męża. Mało czasu na cokolwiek innego, bardzo mało, ale za to jakie emocje!

WUD na Pradze i rezerwacja miejsca, którą przywitał mnie Tomek Lizoń. Umberto przeszkadzający w przygotowywaniu wykładów na studia.

WUD na Pradze i rezerwacja miejsca, którą przywitał mnie Tomek Lizoń. Umberto przeszkadzający w przygotowywaniu wykładów na studia.

19 listopada, poniedziałek

Po weekendzie spędzonym na SWPS, i tym samym zamykając na razie temat studiów, czas wziąć się w końcu za prezentację na WUD. Oj, pozostało tylko 5 dni do konferencji! Zaczynam od ostrzeżenia męża, że w tym tygodniu przejmuje obowiązek karmienia nas i kotów. Następnie poświęcam cały wieczór na zrobienie slajdów dotyczących badań w redesign’ie jednego z serwisów bankowych (nie, nie PKO BP). Intrygujące wyzwania badawcze, klient bardzo zaangażowany w czasie badania, poprawianie prototypu pomiędzy sesjami, fajne wizualizacje wyników – słowem, powinno być interesująco. Zacieram więc ręce z zadowolenia i przygotowanie reszty prezentacji zostawiam na następne dni. Jeśli 1 case = 1 wieczór, to w środę powinnam mieć skończoną prezentację.

20 listopada, wtorek

Od rana ścigam PM’ów i account’ów, aby uzyskali ostateczne zgody banków na prezentację case’ów. Muszę ruszyć z kopyta z produkcją slajdów, a nadal nie jestem pewna, czy będę mogła w ogóle mówić o wybranych projektach. Oczywiście, już dawno rozmawiałam z nimi o konferencji i zakładali, że „nie powinno być problemu”. Niestety żaden nie chciał informować klienta, póki nie wypunktuję, co dokładnie zamierzam mówić. A ja nie wiedziałam co chcę mówić, póki nie zaczęłam robić slajdów :/ Więc dzisiaj wysyłamy maile i dzwonimy do klientów.

Wieczorem robię drugiego case’a – o badaniach nowych formularzy wniosków w systemie transakcyjnym jednego z banków.

21 listopada, środa

Zakaz Case'a 1 - bolesny cios

Zakaz Case’a 1 – bolesny cios

Koło południa zauważam przy moim biurku smutną twarz jednego z PM’ów: „Klientowi spodobały się Twoje slajdy, ale niestety nie możesz mówić o tym projekcie”. Nic a nic. Serwis ma ujrzeć światło dzienne dopiero za jakiś czas i do tego czasu cicho sza. A więc poniedziałkowy wieczór i 20 slajdów do kosza. No ok, do szuflady – może kiedyś jeszcze się przydadzą. Mimo to cios bolesny.

Wieczorem zaczynam slajdy o Pekao Biznes 24. Przez to, że wypadł mi case o redesign’ie, będę musiała zastąpić go slajdami o PKO BP. Oj, dużo pracy jeszcze, ale mam w zapasie jutrzejszy wieczór.

22 listopada, czwartek

Dzisiaj dla odmiany pojawia się uśmiechnięty PM. Uf, dostaję zielone światło na mówienie o case’ie Pekao Biznes 24, ALE z zastrzeżeniem, że nie pokażę więcej jak stronę logowania. No tak, to będzie pasjonujące dla słuchaczy O_o

Nadal nie dostaję potwierdzenia odnośnie drugiego case’a (formularze wniosków), ale PM jest przekonany, że nie będzie problemu.

Wieczorem zamiast robić pełną parą PKO BP, poprawiam slajdy dotyczące Pekao Biznes 24 i wyrzucam wszystko poza stroną logowania… Nocą już późną zaczynam dorzucać do prezentacji slajdy o PKO BP, ale oczy się kleją, więc biorę się za pakowanie. Przed snem przekonuję samą siebie: „Spokojnie. Skończę jutro w pociągu. Będę miała prawie 4h.”

23 listopada, piątek

Obcięcie w ostatniej chwili Case 2

Obcięcie w ostatniej chwili Case 2

O 17:30 mamy pociąg do Krakowa. Ok. 15 dowiaduję się, że niezbyt mogę mówić o case’ie drugim - ani co to za bank, ani co to za produkt, zero makiet, projektów graficznych, treści zadań. No żesz k**** mać! Zabijcie mnie!

Zaczyna się stres, płacz i zgrzytanie zębami. Ale i tak już niewiele można zrobić – przecież nie wyrzucę do kosza 15 minut prezentacji, nie ma czasu na zastąpienie tego czymś innym. Trzeba jakoś przerobić, opowiedzieć tyle ile się da. Wtedy właśnie, w piątek o godzinie 16, pojawia się CENZURA.

W pociągu, ze słuchawkami na uszach, w pocie czoła, cenzuruję i staram się skończyć PKO BP. Z marnym rezultatem – dojeżdżamy do Krakowa, prezka nieskończona. Przynajmniej Maciek wysiada z ulgą – zapomniał swoich słuchawek i przez całą drogę musiał słuchać rozmów o wymiotującym dziecku :)

Lokujemy się w hotelu i ustalamy pół godziny „czasu wolnego”. Maciek odpoczywa a ja nadal grzebię w PKO BP. Pojawia się plan na piwo, więc idziemy zwiedzać Kazimierz i znajdujemy, uwaga, piwo w pubie za 5 złotych. Niewiarygodne, w Warszawie nie zdarza się to nawet  w najgorszej spelunie! W pubie męczę jeszcze Maćka moimi slajdami, dlatego stara się kogoś do nas zwabić, aby mnie spacyfikować :)

Na szczęście niedługo kończymy prezkę i skupiamy się na piwie. Przed snem obowiązkowa zapiekanka z Okrąglaka.

24 listopada, sobota, konferencja

Wstaję wcześniej z przeświadczeniem, że muszę jeszcze coś poprawić w slajdach. Malując paznokcie (w końcu!), dopisuję, wyrzucam i przekładam. Dosłownie 15 minut przed otwarciem konferencji, jeszcze z hotelu, wrzucam prezentację na slideshare, aby była dostępna przy streamingu.

Badania systemow finansowych. WUD Krakow 2012 from Paulina Makuch

Docieramy do Centrum na czas i mamy jeszcze chwilę na sprawy organizacyjne. Skupiamy się na komputerach, power pointach i pilotach, podczas gdy wszędzie dookoła wielu znajomych z branży i studentów z UX Design – szkoda więc, że nie ma od razu czasu na networking :)

Po otwarciu konferencji przez Bartka i Dianę Sarlińską, Maciek zaczyna swoje „User Experience w agencji”. Slajdy widziałam już wcześniej dwukrotnie i wiedziałam mniej więcej o czym będzie mowa, ale mimo wszystko miło jest posłuchać szefa, który jest zadowolony ze swoich pracowników :)

Następnie Ewa Sobula i Tomek Rupik opowiadają o projektowaniu dla ekspertów z branży lotniczej. Ich historia  pracy, w warunkach zupełnie innych niż nasze agencyjne, była bardzo interesująca, choć męczyła mnie straszna ciekawość, aby zobaczyć jakieś konkretne przykłady. Ale aż nazbyt dobrze rozumiem, że nie mogli pokazać więcej.

Przerwa na obiad. Znajdujemy z Pauliną i Maćkiem przytulną i dość pustą pizzerię, mimo to i tak długo czekamy na nasze zamówienie. Stres zaczyna dobierać mi się do tyłka, ale na szczęście mija, jak tylko wchodzimy z powrotem do Centrum.

I w końcu mówię ja.

Po wszystkim nie jestem zadowolona. Jak stara, zacięta płyta – „tego nie mogę pokazać, tego też nie mogę pokazać”. Eh. Freud miałby niezły ubaw, obserwując jak werbalnie staram się cenzurować swoje własne myśli.

Aby się rozluźnić i zapomnieć, daję się namówić na piwo z Pauliną, Mackiem, Tomkiem Skórskim i Bartkiem Mozyrko. Tym bardziej, że prezentację Bartka Balewskiego o placówce Raiffeisena widziałam już dwukrotnie. O zgrozo, nic bardziej mylnego! Dopiero później dowiedzieliśmy się, że było też sporo o samym procesie i design thinking, więc żałuję bardzo, że jednak nie zostałam na sali.

Po przerwie Aga Szóstek opowiada o warsztatach Misja 2062, które musiały być naprawdę inspirującą przygodą. Zabrakło mi tylko na koniec trochę więcej przykładów z naszego polskiego, biznesowego podwórka – tym bardziej, że w abstrakcie była mowa o wizji Play 2032.

Szczerze mówiąc na prezentacji Haakona Halvorsena bardziej myślałam już o wieczornej imprezie niż o jego formularzach, ale mimo wszystko zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie :)

Prezentacje WUD Kraków i końcowe wręczanie upominków dla prelegentów

Prezentacje WUD Kraków i końcowe wręczanie upominków dla prelegentów

A impreza była przednia! Pasjonujące dyskusje o design thinking, nemawashi, stażach badawczych, roli literatury naukowej w projektowaniu, service designie dla sektora publicznego i wiele, wiele innych. Poznałam wspaniałych ludzi, uśmiałam się, wymieniłam poglądy i znowu zjadłam zapiekankę o 1 w nocy. Ominął mnie tylko kazimierski clubbing z kilkoma najtwardszymi zawodnikami, którzy integrowali się chyba do 4 – ale na to już mi nie starczyło siły :) Poza tym postanowiłam oszczędzać się na jutrzejsze zwiedzanie miasta.

Networking w Alchemii

Networking w Alchemii

25 listopada, niedziela

Kilkanaście osób, z przewodnikiem Bartkiem Matogą na czele, umówiło się na 11 „pod Adasiem”. Niestety nie wszystkim umówionym udało się dotrzeć na zwiedzanie i wcale to nie byli ci „najtwardsi zawodnicy” ;) Ba, oni nawet pojawili się pierwsi!  Jak na wytrawnych UX designerów przystało, skierowaliśmy się najpierw do Starbucksa, a potem do Podziemi Rynku – chyba jednego z najbardziej multimedialnych i interaktywnych muzeów w Polsce. Bardzo polecam, fajna rzecz. Wdrapaliśmy się potem na taras widokowy w Sukiennicach, a na koniec, ostatkiem sił, dotarliśmy do włoskiej restauracji (na szczęście było niedaleko) na wyborny lunch.

Niedzielne zwiedzanie Krakowa pod okiem najlepszego przewodnika Bartka :)

Niedzielne zwiedzanie Krakowa pod okiem najlepszego przewodnika Bartka :)

A potem już tylko buzi buzi, taksówka na dworzec i 4h w pociągu – tym razem z normalnymi pasażerami. Chyba my byliśmy najmniej normalni, bo śmialiśmy się pół drogi z jakiś „wynalazków” odkopanych w czeluściach maćkowego komputera.

Eh, oby za rok było przynajmniej tak samo fajnie! Tego życzę wszystkim i sobie :) Tylko nigdy więcej prezentacji, z których w ostatniej chwili wyrzucają Ci jednego case’a, drugiego każą totalnie ocenzurować, a trzeciego okrajają do strony logowania.

Photo by bobsfever, CHI Polska, WUD Kraków